Blog > Komentarze do wpisu
Rozdział V
Cóż, wątek z „Zatańcz ze mną” będzie chyba tylko na początku. Wymyśliłam inną akcję, która podoba mi się bardziej niż ta w filmie. Być może jeszcze powrócę do tańca, ale na razie będzie coś innego. Lubię tego bloga, mogę w nim pokazać Severusa tak, jak mi się podoba :) Komentujcie, enjoy!

5.

Severus szedł szybkim krokiem wzdłuż ulicy. Za sobą słyszał wołanie Bobbie, kobiety, którą spotkał przed drzwiami szkoły tańca, ale nie zatrzymał się. Musiał wracać do domu, gdzie zostawił warzący się eliksir. Miał tylko piętnaście minut do dodania kolejnego składnika, jeśli tego nie zrobi... Cóż, z domu zostanie tylko ogromna dziura.

- Ej, ty! Saveres, czy jak ci tam! Czekaj! – Blondynka biegła za nim, objuczona torbami i reklamówkami.

- Severus. Mam na imię Severus. – Zatrzymał się i odwrócił. – Czego chcesz?

- Chłopaki idą coś zjeść, chcesz iść z nami? – zapytała, opanowując zadyszkę.

Czyli marnuje jego cenny czas, który mógłby wykorzystać na dotarcie do domu i uratowanie okolicy od wielkiego wybuchu tylko, dlatego, że chce spytać czy idzie z nimi do knajpy? Wolne żarty.

- Dziękuję, ale nie mogę – odparł i już miał się odwrócić i odejść, gdy złapała go za ramię.

- No, nie bądź żyła, co ci szkodzi się zabawić – zachęciła go.

- Może, kiedy indziej, naprawdę. A teraz wybacz, spieszę się.

Odwrócił się i zniknął w najbliższym zaułku, zostawiając kobietę na środku chodnika.

***

Ledwo zdążył. Jeszcze dwie, trzy minuty, a bulgoczący eliksir wyleciałby z hukiem w powietrze, niszcząc połowę okolicznych domów.

Severus dosypał dwieście miligramów skruszonych skrzydeł ważki i dolał pięć kropli jadu kobry, po czym zamieszał sześć razy przeciwnie do ruchu wskazówek zegara, co ustabilizowało wywar. Wziął z lodówki coś do jedzenia, zrobił sobie kawy i usiadł przy stole zawalonym książkami. Pracował właśnie nad formułą nowego leku na smoczą ospę i nie mógł przebrnąć przez drugi etap warzenia. W takich momentach przydałby mu się ktoś z głową do eliksirów. Ktoś, z kim mógłby podyskutować, podzielić się przemyśleniami i być może pokłócić o kolejność dodawania składników.

Jak na zawołanie rozległo się pukanie do drzwi. Zirytowany mężczyzna poszedł otworzyć, po czym wrócił do stołu.

- Cześć... hik!... Sevr... Severusie!... hik!...

Przez drzwi wtoczył się zalany w trupa Lucjusz Malfoy. Miał na sobie podartą błękitną koszulę i zabłocone spodnie. W jednej ręce trzymał różdżkę, a w drugiej ledwo napoczętą butelkę Ognistej.

- Co... hik!... pohr... porabiasz... hik!... stary... pryzj... przyjacielu?... hik!...

- Lucjusz. – Snape wstał od stołu i podszedł do przyjaciela. – Czy ty wiesz, co właśnie zrobiłeś?

- Pryz... przyszedłem... hik!... do... cib... ciebie... hik!... w... odwn... odwien... odwiedziny! – Arystokrata oparł się ciężko na ramieniu przyjaciela i pociągnął zdrowo z gwinta.

- Zalałeś się w cztery dupy i jutro nie będziesz mógł zwlec się z łóżka – odparł z niesmakiem Severus. – Zbieraj się, idziemy spać.

- Indz... idzie-e-esz... hik!... spać... ze nmn... ze mną?... hik! – Lucjusz wydawał się być zachwycony tą propozycją.

- Nie, idioto. Ja ci zabieram Ognistą i różdżkę, a ty idziesz spać do mojego pokoju gościnnego. Sam. Możesz być pewny, że zawiadomię Narcyzę.

- Tak jest... hik!... tato!

Lucjusz próbował zasalutować, ale nie trafił do czoła tylko wsadził sobie palec w oko. Widząc to, Severus wyszarpnął mu z ręki butelkę i różdżkę i zawlókł słaniającego się mężczyznę na piętro. Położył go w miarę delikatnie na łóżku w pokoju gościnnym, zdjął mu buty i przykrył kocem. Następnie zszedł na dół i zamknął Ognistą w bezpiecznym miejscu, czyli w barku, a różdżkę odłożył na gzyms kominka. Potem wysłał uspokajającego patronusa do Narcyzy z informacją o stanie męża i wrócił do rozpoczętej pracy.

Nie dane mu było jednak pracować w spokoju, bo po kilkunastu minutach ponownie rozległo się pukanie do drzwi. Teraz już wściekły mężczyzna wstał i poszedł otworzyć, krzycząc po drodze:

- Narcyzo, jeśli to ty, to wiedz, że z Lucjuszem wszystko w porządku, jedynie schlał się niemiłosiernie. Jak zwykle zresztą. Naprawdę nie musiałaś przychodzić!

Jakie było jego zdziwienie gdy zamiast oczekiwanej Narcyzy ujrzał Hermionę Granger ściskającą walizkę w dłoni.

- Panna Granger? – Nawet przez myśl by mu nie przeszło, że może się tu pojawić właśnie ta kobieta.

- Proszę, czy możemy porozmawiać w środku? – Rozejrzała się na boki, jakby bała się, że ktoś ją zauważy.

- Nie widzę powodu, dla którego miałbym panią wpuszczać do mojego domu bez uprzedniego wyjaśnienia sprawy. – Severus odzyskał rezon.

- Obiecuję, wszystko ci wyjaśnię, ale nie w miejscu publicznym. Proszę! – Wyglądała na przestraszoną.

Mistrz Eliksirów nadal nie był przekonany, ale wpuścił ją do środka i zamknął dokładnie drzwi. Hermiona postawiła walizkę koło fotela, po czym bez zaproszenia usiadła na miękkim siedzeniu. Severus zajął miejsce naprzeciwko niej.

- Słucham, panno Granger.

- Wszystko zaczęło się jedenaście lat temu, gdy postanowiłam nie pójść na studia. Głód wiedzy ciągnął mnie w kierunku uczelni, ale wiedziałam, że nie miałabym tam życia. Postanowiłam zaszyć się w Londynie, gdzie znalazłam mieszkanie i pracę. Jak pan widział, była niezbyt dochodowa, ale wspomagali mnie rodzice, więc po pewnym czasie stanęłam na nogi. Wtedy jeszcze nie mieszkałam tam, gdzie teraz. Problem w tym, że gdy rozpoczęłam pracę w jednym z londyńskich pubów, poznałam pewnego mężczyznę. Jako ledwo dwudziestoletnia dziewczyna nie miałam doświadczenia z mężczyznami i każdy uśmiech brałam z ukłon w moją stronę. Zaczęłam bywać w klubach i tym podobnych, coraz bardziej zagłębiając się w świat zabawy a odrywając od rzeczywistości. Moi rodzice próbowali mi to wyperswadować, ale nie słuchałam ich. Byłam dorosła, mogłam robić, co chciałam. Matt, bo tak nazywał się ten mężczyzna, zaczął mnie zmuszać do zarabiania na niego. Musiałam dawać mu pieniądze na wódkę, papierosy i panienki. Musiałam być na każde jego zawołanie. W końcu, po trzech latach, oprzytomniałam i uświadomiłam sobie swój błąd. Starałam się wyrwać i wrócić do starego świata, ale było już za późno. Pewnego razu chciałam zniknąć i uwolnić się od Matta, ale on był szybszy. Wrócił do domu akurat wtedy, gdy kończyłam się pakować, całkowicie mnie tym zaskoczył. Zaczął na mnie krzyczeć, powyrzucał przez okno wszystkie moje rzeczy i pobił mnie do nieprzytomności. Potem wziął wszystkie pieniądze, jakie miałam i poszedł się upić. Znalazła mnie sąsiadka. Wezwała pogotowie i powiadomiła moich rodziców. Kiedy się ocknęłam, siedziała przy moim łóżku w szpitalu, cała we łzach. Szlochając, powiadomiła mnie, że moi rodzice w drodze do Australii na wakacje rozbili się samolotem na jakiejś wyspie. Następnego dnia zjawił się notariusz z wiadomością, że rodzice przekazali mi cały swój dobytek i majątek, ale także kredyt, jaki zaciągnęli na wycieczkę. Miałam nieco zaoszczędzonych pieniędzy, więc po wyjściu ze szpitala zapłaciłam należną sumę, przez co nie zostało mi prawie nic. Sprzedałam, więc dom rodziców z całym umeblowaniem, a za otrzymane pieniądze wynajęłam sobie mieszkanko nad szkołą tańca. Zmieniłam nazwisko, zaczęłam pracować w szkole tańca. Na szczęście moja przełożona nic nie wiedziała o całej sytuacji. Zaczęłam nowe życie, które kilka dni później uszczęśliwił jeszcze proces Matta. Został skazany na osiem lat więzienia za kradzież, pobicie i usiłowanie zabójstwa.

Hermiona westchnęła i przełknęła ślinę. Niełatwo było jej mówić o rzeczach z przeszłości, ale dawał sobie radę. Severus siedział zasłuchany w fotelu. Ani razu nie przerwał.

- Wszystko byłoby w porządku gdyby nie listy z pogróżkami, które zaczęłam dostawać dwa miesiące temu. Nieznajomy nadawca grozi mi, że to przeze mnie Matt znalazł się w więzieniu i jeśli tylko wyjdzie, rozprawią się ze mną. Problem w tym, że Matt wychodzi na wolność w przyszłym tygodniu, dokładniej w środę. Mam uzasadnione podejrzenia, że jeśli zostanę w swoim mieszkaniu, prędko mnie tam znajdą. Dlatego zwróciłam się o pomoc do ciebie. Mogłabym zamieszkać tutaj przez pewien czas, dopóki sprawa nie ucichnie?

Severus siedział jak rażony piorunem. Cała ta opowieść tylko po to by z nim zamieszkać? Niedorzeczność. Dlaczego nie może się z nimi rozprawić za pomocą różdżki? Swoje wątpliwości zaraz wyraził na głos.

- Czemu nie użyjesz wobec nich magii? Wystarczy porządne Obliviate i po sprawie. Czyżbyś w ferworze bycia normalną zapomniała jak się używa magii? – powiedział szyderczo.

- Właśnie w tym problem – odparła smutno. – Mój organizm tak się przystosował do mugolskiego stylu życia, że nie potrzebuję już magii. Na dobrą sprawę, gdybym spróbowała użyć różdżki do bardziej skomplikowanych zaklęć niż Lumos czy Nox, podejrzewam, że nie posłuchałaby mnie. Zresztą – nie mam różdżki. Matt złamał mi ją, gdy próbowałam od niego uciec, a nie mogłam zdobyć nowej, bo nie miałam jak dostać się na Pokątną. Szczerze powiedziawszy, cieszę się, że cię spotkałam. Mogę powiedzieć, że jesteś darem od losu. – Uśmiechnęła się. – Więc jak? Mogę zamieszkać przez jedną, dwie noce w hotelu, jeśli potrzebujesz się ze wszystkim oswoić, ale byłabym wdzięczna za szybką decyzję. Oczywiście, zrozumiem, jeśli za dwie sekundy wyrzucisz mnie za drzwi, w końcu nie znamy się zbyt dobrze i niekoniecznie się lubimy, ale jesteś jedyną osobą, która może mi pomóc – zakończyła.

Snape myślał chwilę. Co mu da Gryfonka pod jego dachem? Inteligentne rozmowy, porządek, towarzystwo. Co, jeśli nie pozwoli jej tu zamieszkać? Pomijając oczywiście, że sam pomysł jest absurdalny do granic możliwości.

- Severusie? – Znów zwróciła się do niego po imieniu. – Wszystko w porządku? Wiem, to musi być dziwne, wpadam tu bez zaproszenia, opowiadam ci historię jedenastu lat mojego życia i pytam czy mogę u ciebie zamieszkać, ale...

Snape uniósł dłoń, żeby powstrzymać potok słów.

- W porządku. Możesz zająć pokój gościnny, ale nie od zaraz. Najpierw muszę załatwić kilka spraw.

Hermiona odetchnęła z ulgą.

- Mam pieniądze, mogę ci zapłacić, a jeśli nie wystarczy, mogę ci pomagać i tym samym zapracować na moje utrzymanie. Co jak co, ale eliksiry jeszcze robić potrafię. Pomijając te, które wymagają użycia inkantacji.

- Nie o to chodziło, po prostu... – Nie wiedział jak wytłumaczyć jej, że pokój gościnny jest zajęty przez zalanego w trupa Lucjusza Malfoya. – Zresztą, nieważne. Zaczekaj tu, zaraz wracam.

Poszedł na górę i spojrzał krytycznie na blondyna rozwalonego na ogromnym łóżku. Miał otwarte usta i chrapał donośnie. Severus pokręcił głową i podniósł arystokratę z łóżka, zarzucając go sobie na plecy. Zszedł powoli na dół i wszedł do salonu. Hermiona odwróciła się od kominka, gdzie podziwiała kunsztownie wykonany gzyms i krzyknęła ze zdziwienia.

- Czy to Lucjusz Malfoy?!

- Tak – odrzekł Snape, sadzając Malfoya na fotelu. – Schlany do nieprzytomności. Wybacz, muszę powiadomić jego żonę. Jeśli nie chcesz, żeby cię zobaczyła, idź na górę i otwórz pierwsze drzwi po lewej. To pokój gościnny. Możesz go zająć, ale lepiej najpierw go wywietrz.

Hermiona skinęła głową i wziąwszy walizkę, poszła na górę.

Severus wziął nieco połyskliwego proszku z pudełka na kominku i rzucił go w płomienie. Języki ognia zabarwiły się na zielono, a on włożył w nie głowę i zawołał wyraźnie:

- Malfoy Manor!

Po chwili wirowania jego oczom ukazał się ogromny i przepiękny salon państwa Malfoyów. Severus rozejrzał się dookoła, ale Narcyzy nigdzie nie było widać. Za to na sofie siedział Draco.

- Witaj, Draco, gdzie twoja matka? – odezwał się Severus.

- Cześć, wuju. Siedzi w swoim gabinecie i coś pisze. O co chodzi? – Młody Malfoy zamknął książkę, którą czytał i uklęknął przed kominkiem, żeby porozmawiać z ojcem chrzestnym.

- Muszę z nią porozmawiać, mógłbyś ją zawołać? Albo nie. Przyślij tu skrzata i rozkaż mu posłuchać moich instrukcji.

- Jasne. Czy stało się coś poważnego? – Draco pstryknął palcami, a obok momentalnie pojawił się stary skrzat z przepaską z herbem Malfoyów na biodrach. – Potworku, teleportujesz się teraz do wujka Severusa i wykonasz każde jego polecenie.

- Potworek zrozumiał, Potworek już idzie! – zaskrzeczał skrzat i zniknął z głośnym pyknięciem. W tej samej sekundzie Severus usłyszał identyczne za plecami.

- Dzięki – zwrócił się do chrześniaka. – Zwrócę za kilka chwil.

- Nie ma za co. Powinieneś mieć własnego. Odwiedzisz nas kiedyś? – zaproponował Draco.

- Jak tylko znajdę czas. Pozdrów Narcyzę.

To powiedziawszy Severus wycofał się i odwrócił do skrzata.

- Widzisz tego mężczyznę na fotelu, Potworku? – Skrzat kiwnął głową. – To twój pan, Lucjusz. Zabierz go do jego sypialni w Malfoy Manor, przebierz, połóż do łóżka i zostaw mu na szafce eliksir na kaca.

- Potworek już idzie! – Stworzenie doskoczyło do blondyna, złapało go za nadgarstek i obaj zniknęli z głośnym „puf”.

Mistrz Eliksirów spojrzał teraz w kierunku schodów, gdzie na piętrze w pokoju gościnnym siedziała pewna kobieta. Mężczyzna nawet nie podejrzewał, jak wiele zmieni w jego życiu.

czwartek, 09 lutego 2012, mionka94
Komentarze
2012/02/09 17:36:05
Niesamowity rozdział. :)
Historia zmienia się na lepsze, według mnie. Na pewno Hermionka namiesza mu w życiu, niech nawet nie myśli, że nie. ;>
Pozdrawiam,
E.
-
2012/02/09 21:25:36
no to mu niespodzianke zrobila:) ciekawe jak z nia wytrzyma ;p
wogole akcja z pijanym lucjuszem byla genialna ;p
z niecierpliwoscia czekam na cd :)
-
2012/02/10 19:20:54
Ulalala. mam pytanko, Lu mu proponował sex?
-
2012/02/10 20:23:31
Fenisel - myślę, że chodziło mu bardziej o spanie obok siebie i przytulanie się, ale kto wie, co pijany Lucek ma na myśli xD
-
2012/02/10 22:27:06
Świetny rozdział. Faktycznie pijany Lucjusz był niezły ^^
Zobaczymy, jak tam będzie im się układało w jednym domu :)
Pozdrawiam i życzę weny.
-
2012/02/11 19:52:04
Mhwahahaha xD
Świetny rozdział... Hmm co do zmiany podobał mi się tamten pomysł, ale ten też jest niezły... Hy hy hy xD
Taa Lucek był świetny >D
I ta opowieść Hermiony.. Gadała jak najęta! :P xd
Życzę weny i z niecierpliwością czekam na cd. :D
-
2012/02/17 21:09:50
Z wszystkich Twoich opowiadań chyba to lubię najbardziej! Proszę, nie poprzestawaj na jednorozdziałowej kontynuacji! Aha, mam nadzieję, że wątek taneczny jeszcze się przewinie, bo to była fajny pomysł.
-
Gość: cheeky92, 188.146.217.9.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2012/02/21 13:16:26
świetnie!
Historia nabiera, że tak to ujmę - rumieńców :) będzie fajnie, czekam na kolejną notkę ; )
-
Gość: Anna, dgo93.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/03/01 20:19:39
Musze przyznac, ze nastapil niespodziewany zwrot akcji. Jestem ciekawa co bedzie dalej. Zreszta az niespotykane ze Severus tak nagle sie zgodzil.
-
2012/03/03 11:14:52
Kocham to opowiadanie, a jeszcze bardziej teraz gdy nawet Lucjusz pojawił się w nim. Tylko dlaczego on jest z Narcyzą, no nic. Mógłby trochę poprzeszkadzać Sevowi i Hermionie, a by Sev bardziej był zazdrosny, gdy się zakocha w niej. Ale to moja fantazja :P muszę ją uspokoić.
Pozdrawiam i czekam na więcej.
-
Gość: rubya, x1-6-00-22-3f-9b-5a-34.k508.webspeed.dk
2012/03/03 14:25:05
kocham to opowiadanie..blaaagam kontunuuj je !! ^^
-
Gość: Lille, 69-z.sm-rozstaje.pl
2012/03/15 15:54:14
Nie chcę nic mówić ale strasznie się obijasz moja droga!
Gdzie są nowe rozdziały do wszystkiego?
Jestem od nich uzależniona! Więcej, więcej, więcej. I jak zwykle genialne/
-
2012/04/07 13:46:19
Opowiadanie mnie zachwycilo!!! Pisz dalej, bo jestem ciekawa ich dalszych losow...
Masz zamiar pisac?? ;p