|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Rozdział II
Dobra, rozdział drugi jest. Dedykowany Severusowi Snape'owi, który (gdyby żył) kończyłby dzisiaj (OMG, ale ty stary jesteś, Sev) 51 lat :) Wszystkiego najlepszego, Sevvy :* Pozdrawiam i liczę na komentarze!
2. Nie mógł o niej zapomnieć. Zniknęła przed kilkoma laty i aż do dziś nikt z czarodziejów jej nie widział. Jakby zapadła się pod ziemię. Pamiętał listy od jej przyjaciół, opublikowane w Proroku. Prosili, błagali „Hermiono, wróć!”, ale ona nie wracała. Zaszyła się gdzieś, gdzie nikt jej nie mógł odnaleźć i przesiedziała tam cały ten czas. Severus westchnął i usadowił się wygodniej na fotelu. Czarny kot, Chester, którego znalazł kiedyś na ulicy wskoczył mu na kolana i rozparł się tam, mrucząc. Snape uśmiechnął się lekko i podrapał zwierzę za uszami. Przywołał do siebie szklankę oraz świeżo napoczętą butelkę Ognistej Whisky. Jednak, po chwili zastanowienia, odesłał alkohol z powrotem do barku i przywołał sok jabłkowy z szafki. Zanurzył się z powrotem w swój umysł, machinalnie głaszcząc kota. Panna Hermiona Granger. Niezwykle wybitna w nauce, posiadająca nieprzeciętną inteligencję i wiedziała jak jej używać. Za zasługi w Ostatniej Bitwie otrzymała Order Merlina Pierwszej Klasy, jednak nigdy go jej nie wręczono. Zniknęła, zaraz po śmierci Lorda Voldemorta. Severus nigdy nie zainteresował się specjalnie jej ucieczką. Kiedy czytał te wszystkie bzdurne artykuły w Proroku zawsze prychał z pogardą, a Megan tylko się uśmiechała. Megan... Severus przypomniał sobie ich pierwszą noc i... Nie, stop. No nie jest dobry tok myślenia. Tego, co było, już dawno nie ma, on sam jest rozwodnikiem ze sporym majątkiem i krwawiącym nadal sercem. Cholera. Wstał, zrzucając Chestera z kolan. Oburzone zwierzę prychnęło i pomaszerowało dumnie do sypialni. Pewnie znów położy się na jego łóżku, zostawiając wszędzie sierść. Nigdy go tego nie oduczył. Podszedł do barku w kącie. Jednak sok jabłkowy, to nie to samo, co Ognista. Nalał sobie pół literatki i wrócił na fotel. Ogień w kominku powoli wygasał; za oknami zapadała noc. Odkąd przeniósł się na Spinner’s End, postanowił zmienić trochę rzeczy w domu. Przejrzał wszystkie książki w salonie i posegregował je. Te mroczniejsze zaniósł do Gringotta i umieścił w skrytce z rzeczami przeznaczonymi (według testamentu) dla Lucjusza. Te nadające się do szkoły odda w przyszłości Hogwartowi. W miejscu regałów utworzył magicznie kominek, choć zajęło mu to trochę czasu i mocy. Usunął kanapę, fotel i stolik a na ich miejsce kupił nowe: piękną, czarną sofę ze skóry, dwa ciemnozielone fotele i niską ławę z hebanu. Jednak nie wszystko zrobił magicznie. Kupił deski z mahoniu i własnoręcznie zbił z nich nowe regały na książki. Wyszło mu trochę krzywo, więc musiał to wyprostować za pomocą zaklęcia, ale liczyły się intencje. W kuchni nie zmieniał za wiele, choć dotychczas wyglądała gorzej, niż chlew na wsi. Na magicznej kuchence nastawionej na samooczyszczenie już dawno zużyły się zaklęcia, więc teraz była pokryta warstwą kurzu. Podobnie wszystkie szafki i półki. Na szczęście wystarczyło jedno proste Chłoszczyść, a całe pomieszczenie lśniło. Parę ruchów różdżką – kuchenka była jak nowa. Błysk zaklęcia – stół się automatycznie powiększył i odnowił. Łazienkę utrzymywał w miarę dobrze, więc nie trzeba było nic tam zmieniać. No, poza jednym. Dobrze wycelowanym Evanesco usunął za małą wannę, a w mugolskim sklepie kupił wygodne jacuzzi i – opędzając się od sprzedawcy, polecającego mu najlepszych hydraulików w okolicy – dostosował je do potrzeb dorosłego czarodzieja. Z kolei do laboratorium dokupił tylko nowy zestaw kociołków i innych bajerów dla Mistrzów Eliksirów. W przypływie natchnienia wydał też kilkadziesiąt galeonów na najnowsze rękawiczki ze smoczej skóry. Podobno były niezniszczalne... Sypialnię odnowił całkowicie. Usunął ze ścian okropne ciemnozielone tapety, a na ich miejsce położył nowe – granatowe przechodzące w czerń przy suficie. Wyrzucił też stare, pojedyncze łóżko, szafę, szafkę nocną i komodę, by na ich miejsce kupić zupełnie nowe rzeczy. Ogromną, ciemną szafę postawił w rogu koło drzwi, ale tak, by nie przeszkadzała przy ich otwieraniu. Komodę ustawił naprzeciwko dużego dwu- albo nawet i trzyosobowego łóżka. Nie miało ono baldachimu, jedynie niskie kolumienki w rogach. Szafka nocna wylądowała obok łóżka; na wszelki wypadek postawił duplikat po drugiej stronie. Sam nie wiedział, dlaczego miałby się tak torturować, ale wolał poddać się „instynktowi”. Pokój gościnny urządził podobnie, z paroma tylko wyjątkami. Wspominając swoją pasję oglądania gwiazdozbiorów na nocnym niebie, wyszukał małe, sprytne zaklęcie, które pozwalało przenosić myśli na płaską powierzchnię. Wlał do myślodsiewni swoje wspomnienia dotyczące gwiazd i za pomocą różdżki utworzył dokładnie odwzorowanie na suficie własnej sypialni. Teraz, zadowolony z efektu, siedział w fotelu i podziwiał swoją pracę. Już chciał wrócić do wspomnień, ale nie pozwoliło u na to pukanie. Niezadowolony, podszedł do drzwi i otworzył. - Czego chcesz, Lucjuszu?- zapytał, będąc pewnym, że zakapturzona postać, stojąca w progu, to jego przyjaciel, chcący zrobić mu kawał. - Pan wybaczy, profesorze, ale chyba mnie pan z kimś pomylił. – Spod kaptura popłynął kobiecy, na pewno nie-Lucjuszowy, głos. - Panna Granger? – Jego zdziwienie nie miało granic. Skąd wiedziała, gdzie mieszka? I dlaczego tu przyszła? - Skoro ma pan mugolski telefon, to pozwoliłam sobie znaleźć pański adres w książce telefonicznej. Może pan wierzyć lub nie, ale tylko nienanoszalne domy nie mają tam swojego miejsca – odrzekła. – Mogę wejść? - A podobno obowiązuje ochrona danych osobowych – mruknął. – Dlaczego miałbym panią wpuścić, panno Granger? - Ponieważ mam coś, co należy do pana i z pewnością chciałby pan to odzyskać – odparła z niezachwianą pewnością siebie. - Och, czyżby? – zadrwił. – A cóż to takiego może być? - Może przypomina pan sobie dzisiejszy poranek, kiedy to wyleciał pan mojego mieszkania jak oszalały, zupełnie zapominając o swojej teczce, pełnej eliksirów dla św. Munga? – Podniosła do góry czarną teczkę, która uderzająco przypominała jego własną. Szybko przejrzał wspomnienia, które upewniły go, że rzeczywiście walizeczki nie zabrał. - Proszę mi ją oddać – wysyczał, wyciągając dłoń po teczkę. - Magiczne słowo, profesorze? – zaproponowała, odsuwając się nieco, tak, by nie mógł jej dosięgnąć. - Nie żartuj sobie ze mnie, Granger – powiedział śmiertelnie poważny tonem. - Magiczne słowo? – powtórzyła. - Proszę – wydusił przez zaciśnięte zęby. - Ależ proszę bardzo – uśmiechnęła się triumfalnie, podając mu aktówkę. - Do widzenia. – Już chciał zamknąć jej drzwi przed nosem, gdy zablokowała je nogą i powiedziała: - Proszę mnie kiedyś jeszcze odwiedzić. - Raczej nie, żegnam – powiedział i zamknął jej drzwi przed nosem. - Nie ma, za co! – usłyszał jeszcze, po czym teleportowała się spod jego domu. niedziela, 09 stycznia 2011, mionka94
Komentarze
2011/01/09 14:07:20
No nie powiem, żebym się spodziewała, że Hermiona do niego przyjdzie, ale w ciekawy sposób odkryła jego adres xD No kto by pomyślał, że wystarczy zajrzeć do książki telefonicznej xD *Oczy Ines rozbłysły na moment, po czym oślepiające iskierki przygasły, gdy przypomniała sobie o śmierci Severusa w kanonie. Zaniechała poszukiwać książki telefonicznej i wróciła do pisania komentarza. ;)* Bardzo mi się podoba dom Seva, sama bym chciała w takim zamieszkać ;) A czarny kot, powiem szczerze, bardzo do niego pasuje ;) Przeżyłam jedynie drobny szok na wieść, że sam go przygarnął z ulicy, ale to miło z jego strony :) Pozostaje mi teraz jedynie życzyć Sevowi wszystkiego najlepszego i spokoju ducha ;) i czekać na kolejny rozdzialik *zaciera ręce mając nadzieję, że ciąg dalszy pojawi się już najpóźniej jutro*
Pozdrawiam, Ines 2011/01/09 21:05:46
co tu wiele mówić? cudnie, cudnie i jeszcze raz cudnie. Ciekawa notka jestem też bardzo ciekawa dalszego rozwoju zdarzeń. Przyznam się że dopiero wczoraj oglądnęłam ten film na TVN więc jestem ciekawa jak to skończysz. Wszystkiego najlepszego Sev, mimo że już jesteś na drugiej stronie (choć dla mnie zawsze będzie tym 37 latkiem z ostatniej części).
Pozdrawiam 2011/01/10 01:19:17
Sev 51 !! OOO ja cię, ale dla mnie jest i tak boski xD
Sev ma kota, hmm ciekawe, ciekawe. Zastanawia mnie dlaczego, Hermiona zniknęła tak od razu po ostatniej bitwie bez słowa. Mam nadzieję, że w następnych rozdziałach to się wyjaśni. Czekam z niecierpliwieniem :) |
Sevi 51? O matko